Stowarzyszenie św. Marcina w Kępnie
Powódź w 2024 roku w południowej Polsce była dla wszystkich zaskoczeniem i wstrząsającym przeżyciem, także dla nas, będących z dala od zalanych terenów.
W zaledwie jeden dzień od wystąpienia powodzi Stowarzyszenie św. Marcina wraz ze Wspólnotą Jestem z parafii św. Marcina w Kępnie wyszło z inicjatywą parafialnej akcji pomocowej.
Dzięki kontaktom ze Wspólnotą Halellu Jah z Wrocławia, która ma swój oddział w Stroniu Śląskim, postanowiliśmy pomóc mieszkańcom tego miasteczka i najbliższej okolicy. Otrzymaliśmy informację o bieżącej sytuacji, potrzebach mieszkańców i przejezdności dróg. Nasze kontakty zaowocowały szybkim zdefiniowaniem potrzeb i zbiórką darów, według konkretnych wskazań. Ich lista była aktualizowana każdego dnia i podawana do publicznej wiadomości na profilu Fb oraz na sali Domu Katolickiego, gdzie odbywała się zbiórka i kilkanaście godzin dziennie dyżurowali nasi Wolontariusze. W ten sam dzień gotowa była także zakładka strony internetowej parafiakepno.pl/pomagam oraz grafiki i banery promujące akcję. Już dwa dni po ogłoszeniu zbiórki – dzięki bardzo dużemu zaangażowaniu mieszkańców Kępna i okolic – mogliśmy wysłać pierwszy samochód dostawczy. W związku z blokadą Stronia Śląskiego – zgodnie z sugestią zaprzyjaźnionej wspólnoty - naszą wizytę zakończyliśmy w Ołdrzychowicach Kłodzkich, przez które także przeszła niszczycielska fala powodziowa z pękniętego zbiornika ponad Stroniem Śl. Odtąd - przez pierwsze tygodnie - naszą pomoc kierowaliśmy do mieszkańców Ołdrzychowic Kłodzkich, Trzebieszowic i Strachocina. Od pierwszej wizyty dary nie trafiały do centrów logistycznych, lecz bezpośrednio do mieszkańców. Naszą pierwszą pomoc, z którą dojechaliśmy do Ołdrzychowic, rozdysponowywaliśmy "przy ulicy". Tego samego dnia, dzięki informacjom samych mieszkańców trafiliśmy także na ulicę, z którą świeżo przywrócono łączność, po naprawieniu zmytej przez powódź drogi. Byliśmy pierwsi z dużą pomocą, która tam dotarła. Podczas tej, jak i kolejnych wizyt, udało nam się coraz precyzyjniej poznawać rodziny i ich potrzeby. Pomogliśmy (w dużym wymiarze) 35 rodzinom, przy okazji część darów przekazując także ich sąsiadom i napotkanym mieszkańcom. Oprócz zawożenia darów, dzięki zaangażowaniu członków wspólnoty Jestem, udało się zorganizować kilka wyjazdów z pomocą w pracach porządkowych w domach, na podwórkach i w sortowni darów. Oprócz samych darów i prac jeszcze ważniejsze czasem bywały zwykłe rozmowy, wysłuchanie relacji z katastrofy, zwykłe „bycie”, dzięki czemu mieszkańcy odzyskiwali nadzieję na szybkie wyjście z tak ogromnej tragedii i straty. Podczas zbiórki darów na sali Domu Katolickiego pełniliśmy kilkunastogodzinne dyżury w pierwszym tygodniu oraz 3-godzinne w następnym. Później przyjmowaliśmy dary po wcześniejszym kontakcie lub deklaracje darów wielkogabarytowych (np. mebli), czy możliwość innej pomocy, np. finansowej, albo przy niektórych pracach, jak np. wymiana okien, pieca, podług etc. Wszystkie dary były natychmiast rozdzielane według kategorii, opisywane oraz pakowane zgodnie z otrzymywanym zapotrzebowaniem. Braki uzupełnialiśmy własnymi zakupami. Z inicjatywy samych parafian, wraz z darami, zbierane były ofiary (blisko 10 000 zł), na rzecz osób poszkodowanych przeznaczono także całą niedzielną tacę (ponad 44 000 zł), zorganizowano koncert charytatywny (ponad 6000 zł) oraz przyjmowano wpłaty na konto Stowarzyszenie św. Marcina w Kępnie (prawie 6 000 zł). Pełne listy zakupów na bieżąco udostępnialiśmy na naszym profilu Fb. Niektóre zakupy były także możliwe dzięki opłaceniu ich przez darczyńców bezpośrednio w sklepach. Do 14 października wysłaliśmy na tereny powodziowe 3 pełne samochody „pod plandeką” oraz jeden duży samochód dostawczy (tir). Część darów mniejszymi samochodami zawiozły także osoby jadące pracować i pomagać na miejscu w porządkach. Również transport darów jak i osób do pracy finansowany był przez naszych darczyńców, dodatkowo mieliśmy także do dyspozycji osobę z busem, która na miejscu pomagała nam zwozić duże gabaryty do naszego centrum. W kontakcie Przed każdym pakowaniem "wyjazdu", możliwie z każdą rodziną lub osobą polecającą rodzinę, konsultowaliśmy się i potwierdzaliśmy bieżące potrzeby. Pakowaliśmy tylko produkty niezbędne, stąd na przykład transport mebli odbył się w późniejszym terminie. Dodatkowo braliśmy niewielką rezerwę ogólnych darów dla sąsiadów "naszych rodzin" i osób przypadkowo napotkanych będących w potrzebie. Także już na miejscu rozmawialiśmy z rodzinami oraz odwiedzaliśmy ich w domach wsłuchując się w ich potrzeby teraz i w przyszłości. Dary, które trafiały do osób „z ulicy” były rozdawane pod nadzorem sąsiedzkim. Prosiliśmy zawsze przynajmniej dwie losowe osoby, by miały wgląd na tych, którzy proszą o dary, ale w rzeczywistości czasem nie były osobami pierwszej pomocy, ponieważ przykładowo mieszkały na piętrze. Oprócz bezpośredniej pomocy staraliśmy się mieć ze sobą świeże wypieki, by poczęstować nimi napotkane osoby i nasze rodziny, by w trudnym momencie konieczności życia „z darów” mieli swoją słodką chwilę przy kawie. Było to możliwe dzięki lokalnym piekarniom i cukierniom, które chętnie włączyły się w pomoc. Dla dzieci zawsze mieliśmy także pluszaki lub słodycze. Dzięki naszemu profilowi fb i aktywności „fanów” udawało się bardzo szybko pozyskiwać produkty potrzebne „na już”, jak piec gazowy konkretnego typu do ogrzewania domu, wyprawki szkolne, krzesła i stół z krzesłami, betoniarki, samochód, podłogi, okna, płyty kartonowo-gipsowe, gładzie, cementy, farmy, grunty, wełnę mineralną i wiele innych. Nietypową pomocą z naszej inicjatywy – o którą osoby miejscowe nie prosiły – było zagospodarowanie zieleńca przed kilkoma posesjami w ramach osiedla. Wcześniej była tam piękna zieleń z pnączami i żywopłotami, ale została albo zmyta, albo zrównana z ziemią przez służby czyszczące teren, czyniąc krajobraz iście księżycowym. Chcąc przywrócić mieszkańcom nadzieję, dzięki firmie ogrodniczej, przekazaliśmy 100 sadzonek drzew na zagospodarowanie terenu. Z potrzeby serca Pomoc dla powodzian to także inicjatywy naszych parafian. Na jednej z rodzinnych imprez „udało się” zamienić prezenty i kwiaty na wpłaty, dzięki czemu przekazano nam na pomoc ponad 1300 zł. Do naszej zbiórki przyłączyli się także uczniowie Liceum Ogólnokształcącego nr I w Kępnie, którzy w jednej z akcji pomocowych z zebranych funduszy (pochodzących z dyskoteki) zakupili dwie mikrofalówki i przekazali je dla potrzebujących rodzin. Obie trafiły do Strachocina. Pomoc, za naszym pośrednictwem, zadeklarowała także Polonia w jednym z angielskich miast.
Po ustaniu pierwszej najpilniejszej potrzeby udało się także skompletować wiele transportów z meblami: dziesiątki szaf przesuwnych, narożników, wersalek.
Oddzielną inicjatywą była współpraca z władzami Stronia Śląskiego i pomoc w przygotowaniu Wigilii dla mieszkańców Stronia Śląskiego. Tu dziękujemy naszej młodzieży oraz Wspólnocie Jestem za pracowity wieczór! Dzięki ofiarności Parafian spakowaliśmy i przekazaliśmy 205 paczek dla dzieci i seniorów. każda zawierała koce, pluszaki, pomoce kuchenne - wszystko z motywami świątecznymi, ale także kawy, herbaty, a dopełniane były słodyczami najlepszej jakości! Zakupiliśmy także pełen zestaw naczyń jednorazowych umożliwiających przygotowanie wigilii.
Nasza pomoc adresowana jest do osób w trudnej sytuacji, ale nie boimy się także dużych przedsięwzięć. W 2004 koordynowaliśmy parafialną pomoc dla osób dotkniętych powodzią na południu Polski. Zaufało nam wiele osób i instytucji kierując pomoc za naszym pośrednictwem. Przekazaliśmy m.in. samochód, dziesiątki nowych sof, narożników, szaf przesuwnych, blisko setkę małego i dużego AGD, okna, podłogi, piec CO, ogromną ilość materiałów budowlanych, odzieży ochronnej, chemii i żywności. Drobne narzędzia porządkowe, budowlane, jak i wartościowe elektronarzędzia. Zawieźliśmy także setkę drzewek i krzewów do urządzenia zieleńca - szczegóły niżej.
Dziękujemy:
Stowarzyszenie św. Marcina w Kępnie
wsparcie: